• Wpisów:3
  • Średnio co: 124 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 18:06
  • Licznik odwiedzin:462 / 497 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Ten moment, kiedy wracasz zmęczona do domu, głodna jak wilk, wyjmujesz książki z torby i znajdujesz DONUTA CZEKOLADOWEGO Z KOLOROWYMI WIÓRKAMI

(i tak, wiem, jak bardzo są tuczące)


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Pierwszy motywacyjny wpis miał być wczoraj, ale nie wyrobiłam się
Więc, pierwszy wpis będzie o tym, czego żaden z nas naprawdę nie lubi: o nauce. Nie lubimy uczyć się tego, co nas nie interesuje i co mamy w, potocznie mówiąc, w dupie. Nie dziwię wam się. Sama ledwo przeżywałam lekcje matematyki, fizyki czy chemii, a skupiałam się na polskim, kiedy rozmawiano o naprawdę ciekawej lekturze i najlepszych pisarzach.
Ale, zadajmy sobie pytanie, po co nam nauka? Dlaczego uczymy się na matematyce delty, pitagorasa i stereometrii, kiedy w życiu nigdy nie będzie nam to potrzebne? W sklepie przecież nie spotykamy się z taką sytuacją:
- Poproszę kilo ziemniaków.
- Proszę poczekać, wyliczę pani deltę.
Szczerze? Dla mnie system szkolnictwa jest do zmiany, ale nie do takiej, którą mają zamiar wprowadzić. Dlaczego mamy pisać maturę z matematyki, która sprawia nam najwięcej problemów?




Coś wam powiem w tajemnicy:
Jestem w klasie maturalnej i dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że to mój ostatni rok nauki tego, czego naprawdę nie lubię. Mam ostatnią szansę aby pokazać, że przez te wszystkie lata gimnazjum oraz technikum byłam po prostu leniwa, a nie głupia. I taka jest prawda. Olewałam matematykę i uczyłam się tylko na dwóję, moje największe ambicje sięgały trói, a gdy dostałam czwórkę przez cały weekend świętowałam. Jestem humanistką i nie ukrywam tego ani się tego nie wstydzę, bo nie ma czego. Są rzeczy, których matematyk nie ogarnie tak, jak zrobi to humanista. Moja mama, wieloletnia nauczycielka matematyki, nie widzi w czytanym tekście tego, co ja, nie potrafi interpretować wiersza poprawnie, ponieważ nie da się na niego logicznie popatrzeć. Trzeba mieć nieco wyobraźni, aby poprawnie zinterpretować dzieło poetyckie.

Wracając do mojej klasy maturalnej. Często mi się nie chce. Często mam tak, że wolę się położyć na parę godzin po szkole i odespać wczesne wstawanie niż wziąć się do pracy, ale później w szkole czuję się bardzo źle ze świadomością, że na odpowiedź czy kartkówkę nic nie potrafię. Warto jest się uczyć, bo nie koniecznie jesteśmy uczeni tylko tego, co nie potrzebne w życiu.
Rozliczanie podatków, zakładanie firm... tego uczyłam się na swoim kierunku jeszcze rok temu.
Pomyślcie sobie, że po szkole pójdziecie na studia takie, jakie sobie wymarzycie i będziecie w życiu robić to, co naprawdę chcieliście robić. Nikt was nie będzie zmuszał do liczenia zadań, do czytania lektur, których nie chcecie czytać. Będziecie robić to, co wam się podoba i zarabiać na swoje przyjemności. Jeszcze lepiej jest, gdy będziecie swoimi własnymi szefami.

 

 
Witajcie w ten wrześniowy, weekendowy wieczór
Pomysł na ten blog naszedł mnie nagle, kiedy usłyszałam o wielu problemach dziewczyn z mojej klasy, które często nie radzą sobie z przeróżnymi sprawami.
Jestem tu, aby dodać ci otuchy, oraz przede wszystkim motywacji do tego, abyś mogła/mógł zmienić swoje życie.
Będę poruszać tu różne tematy, każdego rodzaju, od odchudzania do tematów tabu, jak religia czy nawet seks przedmałżeński.

Wyjaśniając jedną sprawę: nie jestem tu po to, aby Cię pouczać, absolutnie. To, co pojawi się na tym mmini blogu to będą moje własne odczucia i to, czego doświadczyłam na własnej skórze. Nie będę namawiać Cię do niczego niesprawdzonego, ryzykownego i niepoprawnego.
Zobaczymy, czy blog ten będzie miał jakikolwiek sens
Jeżeli dzięki moim wpisom chociaż jedna osoba zda sobie sprawę, że trzeba coś zmienić w swoim bycie, to uznam to za wielki sukces

A pierwszy wpis pojawi się już dzisiaj, osoby zainteresowane zapraszam do czytania i obserwowania

Z pozdrowieniami,
Nika